Start Start Filmy Ogłoszenia Skutery Motocykle Imprezy Kontakt Słowniczek Literatura
Login:
Hasło:
Hasło
Zasysacz Relacje Odzież Części Akcesoria Wywiady Testy Ciekawostki Motorady Galeria
Szukaj:
Słowniczek
Tourist Trophy-The Real Riding Simulator

Gdy zima nadchodzi, śnieg leży na ulicach, a temperatura jest kilka kresek poniżej zera nie ma wtedy mowy o jeździe na motocyklu. Oczywiście jeśli ktoś się uprze to można, ale nie o tym chciałem napisać. W takie dni, gdy nie chce się wystawić nosa za drzwi, a chcielibyśmy poczuć wiatr we włosach pozostaje nam tylko usiaść przed telewizorem i odpalić grę Tourist Trophy-The Real Riding Simulator.

Po uruchomieniu gry naszym oczom ukazuje się piękne intro, które nastraja nas bojowo i wprowadza w klimat wyścigów. Po obejrzeniu i wytarciu śliny z ust, przechodzimy do menu, w którym jest kilka opcji do wyboru. Te które nas najbardziej interesują to Arcade Mode oraz Tourist Trophhy Mode. W tym pierwszym możemy bezstresowo pościgać się jedną z 85 maszyn. Mamy do dyspozycji motocykle wszystkich czołowych marek: Suzuki, Honda, Ducati, Triumph, Kawasaki, Yamaha, Buell, BMW, MV Augusta i Aprilia. Tras do wyboru jest kilkadziesiąt, więc mamy naprawdę szerokie pole do popisu. Po wybraniu czym i gdzie chcemy jeździć, przystepujemy (choć nie musimy) do ustawień samego motocykla. Tu także można sporo namieszać. Począwszy od ustawień zawieszenia, rodzaju wydechu, koloru, kończąc na doborze optymalnych przełożeń w skrzyni biegów. Jeśli będziemy mieli dość zwykłego ścigania, możemy przejść do opcji kariery, czyli tytułowej Tourist Trophy.

Zanim zaczniemy pokonywać kolejnych zawodników, musimy wyrobić sobie licencję. Bez niej niestety, nic nie zdziałamy. Samych licencji jest 4. Zdobywając je, będziemy mogli ścigać się we wszystkich zawodach. Skoro mamy już "prawo jazdy", trzeba mieć też motocykl. Rozwiązano to w ten sposób, że poszczególne motocykle, dzięki którym będziemy startować w turniejach, musimy wygrać. A robi się to przejeżdżając w określonym czasie dany odcinek bądź trasę. Gdy już mamy wszystko co potrzebne, możemy ruszać do boju.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to grafika. Nie będę owijał i powiem: wygląda to rewelacyjnie! Detale budynków, drzew, trybun, wszystko to robi spore wrażenie. Gdy zobaczyłem jak motocykl kładzie się w zakręty szczęka opadła mi całkiem i długo musiałem ją zbierać. Ruchy samego kierowcy są świetnie odwzorowane. Pochylenie, wystawienie kolana w zakręcie, czy zerknięcie przez ramię jeśli się odwracamy. Wszystko to jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Mamy do wyboru trzy tryby pracy kamery-zza pleców, z kokpitem i bez. Na początku nie mogłem przywyknąć to jazdy z widokiem z pierwszej osoby. Dziwnie się czułem jadąc prawie poziomo w zakrętach. Jednak po przyzwyczajeniu się do tego, zawsze już tak jeździłem. Należy też powiedzieć, że każdy motocykl ma swój oryginalny zestaw przyrządów oraz co jest oczywiste, osiągi. Wszystko to wpływa na realizm jazdy. A jak z samą jazda? Jak tytuł wskazuje, powinno być realistycznie. I w dużej mierze tak właśnie jest. Model jazdy jest dosyć trudny i na początku będzie ciężko. Opanowanie go zajmie nam trochę czasu, jednak gdy już to zrobimy, frajda z jazdy będzie wprost proporcjonalna do nerwów, które towarzyszyły każdej wywrotce przy nauce. Jeśli jesteśmy przy wywrotkach.. Wyglądają one trochę sztucznie. Niby motocykl robi fikołki, a kierowca szoruje tylna częścią po asfalcie, jednak wg mnie brakuje temu dynamiki. Ponadto brakuje mi uślizgów tylnego koła w zakrętach i przy mocniejszym dodaniu gazu. Niby szczegół, a jednak trochę psuje moją opinię. Wspomnę też o naszych oponentach, których zawsze jest trzech. Są oni chyba największym minusem całej gry. Otóż jeżdżą oni jak po sznurku, ciągle tak samo i przewidywalnie. Nie ma mowy o tym, żeby się przewrócili lub rywalizowali między sobą. Zero własnej inwencji. Za to należy się kilka gorzkich słów ludziom, którzy byli odpowiedzialni za IQ przeciwników. Jeszcze jednym minusem, ale dużo mniejszym jest startowanie. Sam start odbywa się w ruchu. Wszyscy zawodnicy jadą, sterowani przez konsole, a po chwili dostajemy kontrolę nad naszym podopiecznym. Wolałbym start, odbywający się w tradycyjny sposób, czyli z miejsca.

Czy gra jest warta kupna? Dla mnie, pomimo tych wad, jest. Nie ma co ukrywać. Gier tego typu na rynku jest mało. Gdy dodamy do tego jeszcze możliwość przejechania się wszystkimi flagowymi modelami motocykli, otrzymujemy już pełną odpowiedź czy warto. Dlatego też czekałem na nią z niecierpliwością. Odkąd dorwałem ją w swoje ręce-grałem dopóki nie skończyłem.

Data: 28.09.2009, 10:06


[ dodawanie komentarzy możliwe po zalogowaniu ]

Brak komentarzy...