Start Start Filmy Ogłoszenia Skutery Motocykle Imprezy Kontakt Słowniczek Literatura
Login:
Hasło:
Hasło
Zasysacz Relacje Odzież Części Akcesoria Wywiady Testy Ciekawostki Motorady Galeria
Szukaj:
Słowniczek
Wszystko na temat kasku motocyklowego

Czyli: czyszczenie skorupy i wyściółki, dobieranie rozmiaru, właściwe zakładanie oraz kiedy nadchodzi czas pożegnania się z kaskiem oraz o akcesoriach.

Jak dobrać rozmiar kasku i go poprawnie zakładać
Piszę o zakładaniu zwłaszcza dla początkujących, bo uwierzcie mi widziałam jak pewien klient dostał po raz pierwszy do ręki kask, sprzedawca odszedł, a ten biedny siłował się z nim przez dłuższą chwilę prawie oderwawszy sobie uszy.
Najpierw łapiemy kask po bokach za paski i odciągamy je od siebie najdalej jak możemy – powiększając otwór na głowę. Następnie zakładamy kask celując w otwór bardziej częścią czołową i ruchem wahadłowym w przód i tył wsadzamy go do końca. Ściągacz pod brodą powinien być przylegający, nie luźny. I przede wszystkim zapięty! Nie trzeba zaznaczać, że sposób w jaki go zakładamy ma horrendalne znaczenie na jego skuteczność. Znam przypadek, w którym chłopak zaliczył zwyczajną „parkingówkę” a w chwili zetknięcia się głowy z krawężnikiem kask, który nie był zapięty ześlizgnął się z głowy ułatwiając złamanie karku.

Dobry rozmiar to gwarancja bezpieczeństwa. Jeśli kask lata nam jak założony garnek do zupy – równie dobrze możemy sobie darować paradowanie w nim. Nawet najlepszy na świecie kask, który jest za duży nie uchroni nas przed najmniejszymi urazami głowy i szyi w razie upadku. Każdy model różni się drobnymi szczegółami w budowie i kształcie. Dlatego tak ważne jest założenie go przed zakupem. Trzeba przede wszystkim sprawdzić czy dobrze leży poruszając głową w lewo i prawo, w górę i do dołu – trzymając jednocześnie kask w obu dłoniach. Jeżeli głowa porusza się bez większych problemów, trzeba przymierzyć rozmiar mniejszy. Jeżeli czujemy, że kask jest za ciasny zwłaszcza przy czubku głowy, wtedy trzeba przymierzyć większy. Wiadomo, że niekiedy ze względu na różną anatomię kask jest ogólnie rozmiarowo dobry, ale ciśnie nas w okolicy policzków, albo wręcz przeciwnie. W niektórych kaskach są specjalne wyjmowane wkładki policzkowe, albo cieńsze (kiedy policzki zasłaniają nam widoki), albo grubsze. Także kask można dopasować wręcz idealnie. Zaznaczę tylko, że wielu sprzedawców radzi by zanim kupi się inny rozmiar tych wkładek, albo po prostu by szybciej kask dopasował się do kształtu naszej głowy – warto ponosić go przy okazji jakiś „potliwych czynności”. Na przykład można go założyć w trakcie koszenia trawnika, czy innych takich…






Zadbaj o swoją skorupę
Pewnie niewiele osób wśród motocyklistów zastanawia się nad tym czym wyczyścić swój kask. Zawsze pod ręką znajdzie się jakiś „windex”, szmatka i gotowe. Jednak sprawa się komplikuje jeśli mamy kask z tak zwanej wyższej półki, wykonany z włókien kompozytowych. Niewłaściwe czyszczenie, które podchodzi pod kategorię niewłaściwego użytkowania, może spowodować zmianę właściwości ochronnych, zniszczenie malowania, a nawet stratę gwarancji od producenta.
Oto mała recepta na czyszczenie kasku:
1. Samą skorupę możemy wyczyścić specjalnym preparatem do części plastikowych, albo specjalnym woskiem. Co ważne - omijamy wszelkie wywietrzniki, uszczelki, kołnierze i inne części.
2. Wszystkie inne plastikowe części, szybka, otwory wentylacyjne są bardzo wrażliwe na działanie środków czyszczących. Wszelkie elementy, które da się zdjąć należy usunąć i umyć w naczyniu z lekkim roztworem delikatnego płynu do naczyń albo szamponu. Przed ponownym założeniem – koniecznie osuszyć.
3. Wyściółka – jeśli jest wyjmowana można ją uprać. Po zdjęciu wkładamy ją do specjalnej siateczki do prania np. bielizny. Temperatura wody nie powinna przekraczać 30-stu stopni. Najlepiej prać w delikatnym płynie albo proszku antybakteryjnym. Zanim zamontuje się ją z powrotem upewnij się, że wszystko dokładnie wyschło.
Również zima źle oddziałowuje na stan naszej skorupy. Składowane w zimnych garażach może sprawić, że wyściółka kasku wchłaniając wilgoć z powietrza odkształci się i nabierze przykrego zapachu. Dlatego warto na czas niejeżdżenia schować go w domu lub innym suchym pomieszczeniu. Tak samo postępujemy z resztą odzieży.
Lata osa koło nosa
Słyszałam mnóstwo opowieści kolegów-motocyklistów, w których główną rolę grały owady latające, często żądlące oraz wielka histeria. Chyba wiecie co mam na myśli. Nie mówię tu o przypadku kiedy jest ciepło i jedzie się z otwartą szybą bo to oczywiste, że coś może przypadkowo odwiedzić wnętrze naszego kasku. Chodzi mi o sytuację w której szybka kasku jest zamknięta. No właśnie, zostaje przerwa między brodą a szczęką kasku. Na szczęście niektórzy producenci oferują dodatkowe specjalne podbródki do zamontowania, które chronią nas przed wizytą robactwa albo zanieczyszczeń. Są również specjalne kołnierze, które uszczelniają cały kask przylegając naokoło szyi motocyklisty. Ich dodatkową zaletą jest tłumienie dźwięków, co jest przydatne szczególnie przy dłuższych podróżach i wrażliwym słuchu.
Kiedy oślepia nas słońce
Różni producenci oferują na rynku kilka rozwiązań, które chronią nas przed rażącym słońcem. Niektóre kaski mają wbudowane okulary przeciwsłoneczne, które pojawiają się po przesunięciu wystającego elementu na górze kasku (prawie jak w hełmach lotniczych z filmu Top Gun). Można również zakupić przyciemnianą szybkę akcesoryjną. Jest ich wiele rodzajów np. przyciemniane progresywnie (czyli takie tylko do połowy), „dymne” o różnej przejrzystości i kolorowe lustrzane. No i na koniec: po prostu załóż okulary przeciwsłoneczne – z tym, że to niezbyt wygodna opcja, ale za to najtańsza.
Kiedy kask powinien zostać wymieniony?
Kask jest najważniejszą częścią ubioru motocyklisty, bo jego zadaniem jest ratowanie naszego życia i zdrowia w jak największym stopniu. Dlatego właśnie jego stan i kondycję powinniśmy zwracać uwagę najbardziej. Są momenty i sytuacje, które bezwzględnie dyskwalifikują naszą skorupę jako bezpieczną.
1. Kiedy w wyniku upadku kask przyjął dużą część uderzenia. To niestety oznacza w pewnym sensie jednorazowość kasku, ponieważ w tym momencie traci on częściowo lub całkowicie właściwości ochronne.
2. Kiedy kask w wyniku długotrwałego użytkowania „rozciągnął się” i nie przylega do głowy tak jak na początku – patrz akapit o właściwym rozmiarze.
3. Kiedy warstwy komponentów zaczynają odpadać ze skorupy. Np. w wyniku wady fabrycznej, słusznego wieku, nieprawidłowego czyszczenia.
4. Kiedy wyściółka twarda – wykonana z pianki styropianowej - zaczyna pękać lub kruszyć się.

Używany kask – życie ci niemiłe?!
Niestety, są osoby według mnie totalnie pozbawione wyobraźni, które zdają sobie sprawę z powyższych punktów a mimo to sprzedają na różnych aukcjach lub innych ogłoszeniach używane kaski, a nawet po prostu powypadkowe.
Czy lekko porysowany wyczynowy kask kupiony za parę tysięcy złotych, sprzedawany za kilkaset złotych z powodu obtarcia wydaje się okazją? Bynajmniej nie, bo nie wiemy jak wyglądała sytuacją, w trakcie której skorupa została porysowana. A tak naprawdę nawet upadek z dwumetrowego regału na twarde podłoże może spowodować zmniejszenie właściwości ochronnych.
Nawet te bez widocznych defektów, ale mimo wszystko nawet lekko używane nie dają nam 100% gwarancji na to, że zapewnią nam ochronę i zaabsorbują siłę upadku tak jak nowe produkty. To samo dotyczy się kasków, które jak nic na pierwszy rzut oka pamiętają lata 90-te albo nawet 80-te. Przecież materiały również się starzeją i co za tym idzie – nie działają na pewno tak dobrze jak kiedyś. Czyli niestety z przykrością stwierdzam, narażając się wszystkim fanom stylu retro disco – są to zwykłe śmiecie.
Jakość, komfort, bezpieczeństwo, cena
Dobrze dobrany rozmiar i porządne wykonanie gwarantują ochronę przed większą ilością poważniejszych urazów głowy i szyi. Dlatego w co jak w co, ale w kask naprawdę warto zainwestować.
Chyba najłatwiej właśnie na przykładzie kasków motocyklowych pokazać relację ceny i jakości. Mój pierwszy kask był produkcji włoskiej, jednego z czołowych producentów. Model w sumie z niższej średniej półki za niecałe 500 zł, czyli nie taki bardzo zły. Przyznaje, że byłam nim początkowo zachwycona. Wykonanie niczego sobie, całkiem wygodny. Tylko strasznie parował w nocy, a w dzień wcale nie chłodził. Niestety w pewnym momencie przestał mi się podobać wizualnie, co było naprawdę jedynym (przyznaję powierzchownym) powodem by kupić inny. Złożyło się tak, że kupiłam kask japoński za 1500 zł. Właściwie najlepszy model tuż pod kaskami dla profesjonalnych zawodników. Malowanie oczywiście spełniło wszelkie moje oczekiwania. Ale największe zdziwienie przyszło później. Moje odczucia a propos komfortu użytkowania: jak Seicento w porównaniu do Ferrari. Całkowicie poważnie - przy otwartych wywietrznikach wrażenie jest takie jakby się w kasku miało klimatyzację. Jest również bardzo cichy. Nie słyszy się niczego poza tym co się powinno słyszeć. Kask jest bardzo lekki, nie czuje się właściwie go na głowie. Szybka chodzi bez zacinania, bardzo delikatnie. W środku niesamowicie miły i wygodny (po zdjęciu twarz nie wygląda jak świeżo po odwinięciu bandażu, jak to się zdarza w innych). W nocy cieplutki, a co najważniejsze – chucham, dmucham, prawie smarkam na szybkę – nic a nic nie paruje (dzięki nalepionemu antifogowi). W tym momencie uważam te pieniądze za słusznie zainwestowane.
Mam nadzieję, że dzięki tym kilku zdaniom na temat kasku każdy kto nie wiedział, wie już na co powinno się zwracać uwagę przy kupnie i jak sprawić byśmy mieli sprzęt, który nas chroni w stu, a nie trzydziestu procentach.

Data: 27.08.2009, 15:21


[ dodawanie komentarzy możliwe po zalogowaniu ]

Brak komentarzy...