Start Start Filmy Ogłoszenia Skutery Motocykle Imprezy Kontakt Słowniczek Literatura
Login:
Hasło:
Hasło
Zasysacz Relacje Odzież Części Akcesoria Wywiady Testy Ciekawostki Motorady Galeria
Szukaj:
Słowniczek
Wypadek! Co zrobić po.

Jedziesz wieczorem. Widzisz tylko światła. Wilgoć odbija się od asfaltu. Nagle ktoś przed tobą gwałtownie hamuje. Kładziesz motocykl na bok, żeby nie znaleźć się w bagażniku puszki. Modlisz się o życie…
Nic ci nie jest. Wstajesz, otrzepujesz się. Podnosisz motocykl, ale on nie odpala. Olej wyciekł, lagi krzywe, co zrobić? Jeśli jesteś w pobliżu domu, jakoś możesz dopchnąć motocykl, ale jeśli jesteś w podróży sprawa nieco się komplikuje, tym bardziej, że nie można tak po prostu sobie odejść.

To tylko jeden z przykładów, skoncentruję się na zderzeniu dwóch pojazdów. Na co dzień nie myślimy o takich sytuacjach, jednak warto przed dłuższą jazdą przypomnieć sobie kilka rzeczy.
Spójrzmy na naszą sytuację od strony prawnej, w tej kolejności powinniśmy działać.
Pierwsze co należy zrobić gdy już otrząśniemy się z szoku, to zabezpieczyć miejsce wypadku. Idealny byłby trójkąt ostrzegawczy. Wiadomo, że w motocyklu ciężko o taki. Jako zamiennik możemy użyć kasku, na który nałożymy coraz powszechniejszą kamizelkę odblaskową.
Po drugie sprawdzamy stan pozostałych uczestników zdarzenia. Jeśli nie ma ofiar, wzywanie policji nie jest konieczne. Zdarzenie takie nazywamy kolizją. W tym przypadku usuwamy pojazdy na pobocze tak, aby nie utrudniały ruchu.
Jeśli są ranni lub ofiary śmiertelne, musimy zadzwonić po pogotowie ratunkowe i policję. W razie konieczności jesteśmy zobowiązani do udzielenia poszkodowanym pierwszej pomocy. W tej sytuacji nie usuwamy pojazdów z jezdni, pomoże to policji w ustaleniu całego zdarzenia.


Warto zapamiętać, że policję wzywamy również, gdy drugi uczestnik zdarzenia:
1. uniemożliwia dojście do porozumienia
2. sprawia wrażenie nietrzeźwego lub pod wpływem narkotyków
3. odmawia okazania dokumentów
4. ucieka z miejsca wypadku
5. posiada nieczytelne dokumenty bądź wyglądające na sfałszowane
6. samochód sprawcy nie posiada aktualnych badań technicznych
Policyjna notatka uniemożliwia zmianę zeznania, co sprawi, że będziemy bezpieczniejsi jeśli chodzi o wypłatę odszkodowania. Należy pamiętać, że przyjazd policji wiąże się również z wystawieniem mandatu sprawcy zdarzenia.
W sytuacji, gdy nie mamy ochoty czekać na policję lub uszkodzenia są niewielkie możemy spisać wspólne oświadczenie o zdarzeniu, które można pobrać ze strony lub u swojego ubezpieczyciela.

Oświadczenie powinno zawierać:
1. datę oraz godzinę zdarzenia
2. dokładne dane uczestników
a. imię i nazwisko
b. adres
c. numer rejestracyjny pojazdu
d. numer polisy ubezpieczeniowej
e. nazwa zakładu ubezpieczeń
3. możliwie dokładny opis przebiegu zdarzenia
4. szkic sytuacji
5. opis uszkodzenia pojazdu
6. określenie sprawcy pojazdu
7. podpis wszystkich kierowców

Dodatkowo warto spisać dane świadków, a jeżeli posiadamy przy sobie aparat to zrobić zdjęcia szkód, w celu dołączenia do oświadczenia.
Następnym krokiem jest zgłoszenie zakładowi ubezpieczeń zdarzenia. Najlepiej zgłosić to listownie za potwierdzeniem odbioru. Należy to zrobić w jak najszybszym czasie po kolizji. Zakładowi ubezpieczeń należy udostępnić zebrane dowody, takie jak oświadczenie o zdarzeniu. Chodzi o ułatwienie pracy urzędnikom, co powinno przyśpieszyć ich działanie. Na wypłatę odszkodowania teoretycznie czeka się do 30 dni. Jak wiadomo teoria nie równa się praktyce i zapewne przyjdzie nam poczekać dłużej. Może się zdarzyć tak, że ubezpieczyciel nie będzie chciał nam wypłacić odszkodowania. Będzie musiał pisemnie uzasadnić dlaczego nie uznał roszczenia, bądź uznał je w kwocie niższej od zgłoszonej. Możemy się od tej decyzji odwołać, lecz nie często się zdarza, aby ubezpieczyciel rozpatrzył nasze odwołanie pozytywnie. Pozostaje tylko dochodzić swoich praw w sądzie.


Warto przemyśleć jeszcze jedno rozwiązanie. Jeśli winny kolizji oferuje nam pieniądze w zamian za zdarzenie. Towarzystwa ubezpieczeniowe nie zwracają pieniędzy za małe szkody, więc jeśli jesteśmy pewni, że cena za szkody jakie nam wyrządzono jest dużo mniejsza od oferowanych pieniędzy to możemy wziąć tę zapomogę i zapomnieć o całej sytuacji. Jednakże jeśli się nie znamy to lepiej nie ryzykować, ponieważ często podczas upadku dochodzi do ukrytych usterek. A w zależności od motocykla, jedna tarcza hamulcowa może kosztować ponad 1000zł także uważajcie na „gotówkę do ręki”.

Jazda motocyklem to niezwykle przyjemna i pasjonująca czynność, ale pamiętajmy o bezpieczeństwie. Odblaskowa kamizelka może i wygląda śmiesznie, ale jej funkcja jest ważniejsza od wyglądu. Schowek jest mały, ale lepiej mieć coś przypominającego apteczkę. Manetka da się jeszcze odkręcić, ale czy warto to robić na zwykłej drodze czy w mieście? Radzę się zastanowić, czy chcecie przechodzić przez wszystkie opisane wyżej czynności.

Data: 13.09.2009, 19:18


[ dodawanie komentarzy możliwe po zalogowaniu ]

Brak komentarzy...